Cykl „może morze” jest efektem możliwości, a nie konieczności wykonania fotografii. Wszystkie prace powstały przy użyciu kamery otworkowej. Prostota tego urządzenia i jego pustość, a jednocześnie nieprzewidywalność efektu końcowego stały się dla mnie inspiracją do fotograficznego spojrzenia na ziemię, wodę i niebo.

Przestrzeń, która niespiesznie wlała się przez otwór kamery, odcisnęła ślad na światłoczułych kliszach po prostu, ale nieoczywiście.

Poddając się fali światła - morze, wiatr i piasek zatraciły fakturę i ostrość granic. Coś wypłynęło na powierzchnię, coś pozostało w głębi. Stan skupienia przestał mieć znaczenie fizyczne.

Minimalistyczne środki i obiekty tych fotografii stworzyły jednak coś pełnego, kompletnego. Oglądamy przecież spotkanie wszystkich czterech żywiołów budujących świat: wody, powietrza, ziemi i tego najważniejszego - ognia, czyli światła słońca. Ognia, czyli pasji.

Czy to znaczy, że oglądamy coś doskonałego? Może...